Pierwsze chwile po porannym przebudzeniu.
Doświadczenie walki snu z jawą. Najszybciej jak tylko może, robi świadomie znak
krzyża. Kiedyś tego gestu nie było. Teraz pamięta, aby ten święty znak był
absolutnie pierwszą świadomie dokonaną czynnością dnia. Nie chodzi o pewien
dewocyjny rytuał, ale o głęboki akt mądrości. Coraz bardziej widzi, że sens
życia polega na przebóstwieniu.
Przebóstwienie to otwarcie się na działanie
Bożej łaski. Zgoda, aby Bóg wypełniał swą obecnością w dosłownym tego słowa
znaczeniu każdą chwilę istnienia. Znak krzyża jest krótkim, a zarazem
konkretnym zaproszeniem Jezusa Chrystusa od pierwszych sekund dnia. Początek
zawsze jest niezwykle ważny; to swoisty fundament. Jeżeli zaczynam bez Boga, to
już u początku tworzy się niebezpieczne pęknięcie. W miarę upływu kolejnych
godzin może przeobrazić się w poważne zawalenie. Z kolei obecność krzyża od
pierwszej sekundy pozwala na uniknięcie początkowo drobnej rysy; nie będzie
słabego miejsca, które mogłoby stać się powodem późniejszego poważnego
pęknięcia.
Nie znaczy to, że ów znak krzyża jest czynnością
magiczną, która zabezpiecza przed trudnością. Krzyż jest najgłębszym symbolem
chrześcijańskiej prawdy. Prawda ta nie głosi braku trudności, cierpienia i
śmierci. Otwarcie i uczciwie stwierdza istnienie tej bolesnej rzeczywistości.
Wielka moc chrześcijańskiego orędzia polega na głoszeniu zwycięstwa życia i
szczęścia nad śmiercią i nieszczęściem. Cesarz rzymski Konstantyn Wielki wedle
tradycji ujrzał przed strategiczną bitwą znak krzyża i usłyszał słowa: „W tym
znaku zwyciężysz”. Była ciężka batalia, ale zakończyła się obiecanym
zwycięstwem. W rezultacie chrześcijaństwo wyszło z prześladowanych katakumb i
zyskało prawo jawnego istnienia.
Ta rzeczywistość zwycięstwa jak najbardziej
odnosi się do znaku krzyża uczynionego tuż po przebudzeniu. Jeśli nakreślę go z
miłością, mogę być pewny, że wchodzę na drogę zwycięstwa. Już od początku dnia
zyskuję bezcenny pokój serca. Ten pokój będzie promieniował na kolejne
upływające godziny zmagań. Jednocześnie warto tu przypomnieć ewangeliczny cud
rozmnożenia chlebów. Wielkie tłumy głodnych i zaledwie kilka chlebów. Te chleby
stają się jednak przedmiotem cudownego rozmnożenia i wystarczają dla tysięcy
zgłodniałych. Podobnie z niepozornym znakiem krzyża po przebudzeniu. To
niewielki fizyczny gest. Można przyrównać go do małego chlebka. Gdy jednak
uczynimy go z miłością i ufnością, ten znak zostanie cudownie rozmnożony przez
samego Jezusa Chrystusa. Kolejne minuty i godziny dnia zostaną nakarmione Bożą
obecnością i potrzebną mocą. Tu staje się jasna pewna zastanawiająca sprawa.
Tak wielu ludzi nie kreśli porannego znaku krzyża.
To dyskretne działanie złego ducha. Nie dopuszcza do zaistnienia tego małego gestu,
bo wie, że Bóg jest w stanie rozmnożyć go w obfitość łaski w ciągu dnia.
Tajemnica znaku krzyża od pierwszej chwili nowego dnia…
15 lipca 2013 (Mt 10, 34-11, 1)